Firma Farmio sprzedaje swoje kurczaki jako „wolne od antybiotyków”. Zdaniem Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej, wyrażając w ten sposób unikalność swoich produktów Farmio wprowadza konsumentów w błąd, ponieważ brak antybiotyków w mięsie kurczaka to cecha całego drobiu wyprodukowanego zgodnie z przepisami.

Polskie mięso drobiowe nie zawiera antybiotyków i jest bezpieczne dla konsumentów – przekonuje Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej.

Atmosfera strachu

Produkcja drobiu w Polsce dynamicznie rośnie. Jak podkreśla dyrektor Dominiak, aż 40 proc. trafia na rynki zagraniczne, z czego ok. 80 proc. do krajów Unii Europejskiej. – Eksport na unijny rynek zobowiązuje do przestrzegania najwyższych norm – zaznacza przyznając, że sporadycznie zdarzają się przypadki nieuczciwego postępowania, które, niestety, urastają do rangi problemu dotyczącego całej branży. Dyrektor Dominiak przekonuje, że niektóre podmioty wykorzystują panującą atmosferę strachu do rozwijania własnych interesów. Wskazuje na firmę Farmio, która sprzedaje swoje kurczaki  („Kurczak Babuni”) jako „wolne od antybiotyków”. Zdaniem KRD-IG, wyrażając w ten sposób unikalność swoich produktów Farmio wprowadza konsumentów w błąd, ponieważ brak antybiotyków w mięsie kurczaka to cecha całego drobiu wyprodukowanego zgodnie z przepisami. Firma nie zgadza się jednak z tym stwierdzeniem.

Antybiotyki pod kontrolą

Technologia utrzymania ptactwa na żadnym etapie nie zakłada stosowania antybiotyków – przekonuje prof. Piotr Szeleszczuk, krajowy kierownik specjalizacji lekarzy weterynarii w zakresie chorób drobiu. – Stosujemy je tylko po to, by ulżyć w cierpieniu i zachować zdrowotność zwierząt. Są to drogie preparaty, dlatego producentom nie opłaca się używać ich bez potrzeby.

Dr Jacek Boruta, dyrektor Biura Pasz, Farmacji i Utylizacji Głównego Inspektoratu Weterynarii zapewnia, że produkcja drobiu jest stale monitorowana i podlega kontroli na każdym etapie, także pod kątem antybiotyków. Poinformował, że na 2 tys. próbek mięsa kurczaków przebadanych w 2014 r., tylko w dwóch stwierdzono przekroczenie zawartości antybiotyków. Od wszystkich gatunków drobiu w 2014 r. pobrano 7,5 tys. prób, a podwyższoną zawartość antybiotyków odnotowano w 10 z nich. – Jeśli w mięsie zostaną znalezione pozostałości antybiotyków, jest ono kierowane do utylizacji – podkreśla dr Boruta. Należy jednak doprecyzować, że chodzi o pozostałości przekraczające maksymalne dozwolone poziomy tzw. MRL (ang. maximum residue limit), wyznaczone dla poszczególnych antybiotyków.

Inspekcja Weterynaryjna bada również pasze i wodę. – W ciągu roku pobieramy od trzech do czterech tysięcy próbek wody z różnych kurników. Kontrole są niezapowiadane – zapewnia dr Boruta.

Leszek Lemke, przewodniczący Komisji ds. Bezpieczeństwa Żywności, Weterynarii oraz Przetwórstwa Mięsa Drobiowego KRD-IG zaznacza, że mięso wyrywkowo badają także drobiarskie zakłady mięsne, a lekarze weterynarii zobowiązani są do prowadzenia książek leczenia zwierząt, w których muszą zawrzeć informację o zastosowanych lekarstwach. Jak twierdzi prof. Szeleszczuk, są oni zobligowani także do rozważnego stosowania antybiotyków, aby nie dochodziło do antybiotykooporności. – Jest cały schemat działań profilaktycznych, który ma na celu eliminację z użycia środków antybakteryjnych – mówi prof. Szeleszczuk podkreślając, że nawet śladowe ilości antybiotyków w mięsie mogą prowadzić do oporności. Źle reagują na nie także alergicy.

Certyfikat można kupić

Jednak Olesia Frączek, wiceprezes Federacji Konsumentów uważa, że klientom brakuje rzetelnej informacji na temat produktów, które kupują. – W naszej ocenie jedynym badaniem, które dawałoby gwarancję, że produkt znajdujący się na półce jest bezpieczny, byłby test konsumencki zrobiony przez organizacje konsumenckie ze środków publicznych, w niezależnym akredytowanym laboratorium. Ostatni był wykonany kilka lat temu – przypomina. Problemem jest bowiem brak pieniędzy. Wiceprezes Federacji Konsumentów przestrzega też przed znajdującymi się na opakowaniach certyfikatami czy rekomendacjami: – Często można je kupić. Z reguły producent sam dostarcza produkt do badania, a przecież wiadomo, że wybierze najlepszy jakościowo.

Odnosząc się bezpośrednio do tematu debaty, który dotyczył nieuczciwych praktyk rynkowych Olesia Frączek stwierdziła, że wiele firm reklamuje swoje produkty jako wyjątkowe, lepsze od innych tego typu znajdujących się na rynku. – W naszej ocenie, żeby móc powiedzieć, że jesteśmy jedyni lub najlepsi, należałoby przebadać produkty pozostałych producentów i rzeczywiście to wykazać – zaznaczyła.

Wprowadza zamęt

Łukasz Dominiak poinformował, że KRD-IG złożyła zawiadomienie do Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji dotyczące działań firmy Farmio. Ujawnił również, że firma próbowała zablokować kampanię reklamową KRD-IG informującą, że „każde mięso drobiowe dopuszczone do sprzedaży, wyprodukowane zgodnie z prawem, jest wolne od antybiotyków”. – Firma złożyła do kilku sądów wnioski o zabezpieczenie roszczeń wobec Krajowej Rady Drobiarstwa poprzez zaniechanie emisji reklamy – mówił.

Andrzej Łęgosz, wiceprezes Farmio przyznaje, że faktycznie tak się stało, ale uważa, że firma miała ku temu powody. – Teza mówiąca o tym, że każde mięso drobiowe wyprodukowane zgodnie z prawem jest wolne od antybiotyków jest nieprawdziwa. Przepisy dopuszczają bowiem pozostałości antybiotyków w mięsie, określając ich najwyższe dopuszczalne stężenia – wyjaśnia. Dodaje, że dane ministerstwa rolnictwa potwierdzają, iż antybiotyki są powszechnie stosowane, bo w 2013 r. w Polsce sprzedano prawie 578 t antybiotyków do leczenia wszystkich zwierząt. – Uważam, że to KRD wprowadza zamęt i to jej działania noszą znamiona nieuczciwej konkurencji – mówi Andrzej Łęgosz. Jak twierdzi, Farmio bada mięso ze wszystkich stad należących do gospodarstw, z którymi współpracuje. – Wykonujemy badania w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym najbardziej zaawansowanymi metodami. Jeśli wynik okazuje się negatywny, partia mięsa jest kwalifikowana do wprowadzenia na rynek jako wolna od antybiotyków – wyjaśnia. – Badamy nie tylko mięso, ale także wodę – zapewnia zaznaczając, że każdy kurnik jest kontrolowany przez lekarza weterynarii, który informuje o tym, czy były stosowane antybiotyki w trakcie chowu. Podkreśla też, że jeśli konieczne okazuje się leczenie, mięso pochodzące z tych kurczaków nie jest oznaczane jako wolne od antybiotyków, nawet gdy pozostałości mieszczą się w dozwolonych przez przepisy normach.

źródło: Polska Prasa Rolnicza